O Mandali słów kilka

Cześć! Tu Monia i Aga! Jesteśmy Mandalkowym duetem. Zajmujemy się oczywiście fotografią od kilkunastu lat, a ślubami zawodowo już od czterech. Od trzech zajmujemy się też tworzeniem krótkich form filmowych.

Kalendarzem i wszelką papierologią zajmuje się Monia. Kontaktuje się z Wami, odpisuje na wszelkie pytania i pilnuje, by wszystko było na czas. Włada Photoshopem jak trzecią ręką i zaciekle walczy by wszystko poszło po Waszej myśli. Nie ma rzeczy niemożliwych – na niektóre musicie po prostu dłużej poczekać. Obrabia, poprawia i ogarnia. Montuje, klei i nadaje fotografiom i filmom ten mandalkowy klimat. Jeśli jest taka potrzeba, to także rozbawi, podrzuci kilka żartów i rozluźni atmosferę.

Aga natomiast jest mistrzem kierownicy naszej czarnej perły. Żadna droga nie jest dla niej straszna. Pilnuje czasu i nie dopuszcza do spóźnień. Jest maestrem wydruków i władcą albumów. Wybiera dla Was kadry, te najlepsze i układa z nich historię. Przygotowuje albumy i fotoksiążki z największą precyzją i radością. Tak nad nimi czaruje, że nie sposób przejść obok nich obojętnie i bez wzruszeń. Zawsze panuje nad sytuacją i w razie czego ogarnia chaos.

Niektórzy pytają, po co nas aż dwie? A no powodów jest kilka (chętnie pogadamy o nich przy kawie), ale głównym jest fakt, że dwie osoby widzą więcej, niż jedna. Proste, brzmi dość zabawnie, ale tak właśnie jest. Wiecie, większość dnia dzielimy się i jesteśmy w różnych miejscach ślubu. Kiedy jedna z nas robi zdjęcia tego, co dzieje się wokół Was w kościele, druga uwiecznia to, co dzieje się nieco z tyłu (a tam też zawsze dzieje się sporo!). W trakcie wesela też jesteśmy przy różnych sytuacjach. Jeden fotograf daje radę, ale dwóch daje Wam możliwość zobaczenia tego, czego sami nie dostrzegliście w tym szalonym dniu.  

Robimy wszystko, by w ten ważny dzień być obok Was,
dla Was i z Wami.

Nie przeszkadzać, nie wchodzić w drogę, ale w razie potrzeby pomóc i doradzić. Czasem pomagamy Panu Młodemu zawiązać muszkę, a czasem podszywamy suknię Pannie Młodej. Łapiemy też uciekające welony i pijemy uspokajającą herbatkę z Mamą. Zawsze pracujemy na luzie, bez spięcia i z uśmiechem na ustach. Kilka żartów wymienionych z Waszymi bliskimi zupełnie zmienia ich podejście. Przestają nerwowo uciekać przed aparatem, a nawet sami proszą o zdjęcia. No i pamiętajcie, nie ma ludzi niefotogenicznych! Są tylko mało uśmiechnięci!